Pamiętacie ten skecz? Kiedy pan majster mówi: "Chamstwu, w życiu, należy przeciwstawiać się, siłom i godnościom osobistom"? Natchnęło mnie to, i kilka innych spraw, do napisania tego posta.
Internet już od dawna nie jest jakimś wirtualnym światem, który rządzi się swoimi prawami. Od momentu kiedy się upowszechnił, stał się bardzo, ale to bardzo realny. Niektórzy ludzie wciąż jednak o tym zapominają. W sieci obowiązują takie same zasady społecznego współżycia jak w realu-a to, że nie widzimy facjaty naszego rozmówcy, nie zwalnia nas z obowiązku przestrzegania tych zasad. Nawet nie wiecie, ile razy spotkałem się z ludźmi, którzy dzięki swojej rzekomej anonimowości, rzucali mięsem na prawo i lewo w komentarzach np. pod filmikami na YT. Zastanawiam się, czy w normalniej rozmowie "face to face" zachowywaliby się podobnie. Problem "internetowych napinaczy" rośnie i rośnie w miarę szalonej ekspansji kabli pozwalających na usprawnienie (?) komunikacji międzyludzkiej. Przykra sprawa, tym bardziej, że człowiek wypowiadający się na jakiś temat, a mający odmienne zdanie niż reszta-zazwyczaj jest skazany na lincz. Mimo, że zachowuje się w porządku, i prowadzi raczej batalię na trafne argumenty, a nie na coraz to bardziej wymyślne obelgi. No ale cóż, nigdy nie warto się kłócić z debilem. Bo nas najpierw ściągnie do swojego poziomu, a potem pobije doświadczeniem. Zresztą, popatrzcie na tych ludzi. Problem tego, że ktoś np. lubi inną muzykę, urasta do rangi wojny wietnamskiej. A za to, że ktoś lubi inny sos do Longera, "internetowy napinacz" skazałby tego człowieka na krzesło elektryczne. Boże! Przecież to tylko głupi filmik/piosenka/jeszcze mniej ważna rzecz (niepotrzebne skreślić). Po cholerę się tak podniecać? Przykre, że ludzie nie potrafią złapać odrobiny dystansu, i prowadzić dyskusję, tak jak należy.
Druga sprawa: generalizowanie. Jak tylko ktoś wypowie się na jakiś temat, i trafi na "generalizatora" (jakkolwiek głupio to określenie brzmi), to jest mieszany z błotem, i przy okazji wyzywany od kretynów, dzieci, gimbusów itd. itd. Przykre nie? Aż strach mieć własną opinię. Szczególnie pod filmikami tematycznymi. Gdzie 99% ludzi jest innego zdania. Można się zdenerwować, no ale trudno, jak ktoś ma inne podejście, to go trzeba zgnoić, bo moje lepsze. I moje ma być na wierzchu.
I ostatnia kwestia. Gimbusiarnia. Po pierwsze, jak ktoś jest w gimnazjum, to serio, to nie jest dobry wiek. Hormony szaleją, człowiek zaczyna szukać autorytetów, wyrabiać sobie własne (zazwyczaj niedojrzałe) poglądy i zdanie. Jest nerwowy, wybuchowy, i ma bardzo zachwiane poczucie własnej wartości. Najgorsze jest to, że niektórym takie podejście już zostaje. Myślę, że całe pojęcie "Gimbazy" to raczej stan umysłu. Choć niestety, podpasowany do konkretnej grupy wiekowej. I tu zaczyna się problem, bo taki chłopaczek/dziewczyna, dorywa się do internetu. I robią się problemy. No bo rodzic, wytłumaczył jak należy się zachowywać, i młody/a to respektuje (albo i nie)-ale oddziela realne życie on wirtualnej rzeczywistości. Na skutki tego nie trzeba długo czekać.
Jakieś wnioski? Dużo dystansu i spokoju (dla mnie mistrzem tego jest np. Wonziu z serwisu Youtube. Gość ma swoje poglądy, i oddzielił się od zbędnych napinek barierą ironii, sarkazmu i dużej dozy inteligentnego humoru-ale nie takiego jak np. Wojewódzki, który pomylił inteligentny humor z chamstwem). Nie dawać się wciągać w jakieś głupie dyskusje. I jeśli (mimo naszego spokojnego i rzeczowego podejścia) ktoś nam serwuje "wiązankę"-olać to, i uznać dyskusję za zakończoną. Naszą wygraną. Bo jak ktoś przestaje myśleć, a zaczyna rzucać mięsem, to znaczy, że zabrakło mu argumentów :P
P.S. Nie lubię Comy, ale z ciekawości zacząłem słuchać-przekonałem się w twierdzeniu, że mi nie podchodzi. Podzieliłem się tym z ludźmi w komentarzu pod jedną z piosenek. Ktoś odpisał - "więc po co tu jesteś i tego słuchasz?". Wytłumaczyłem, że chciałem się wkręcić ale mi nie podchodzi. I już czekałem na atak. A tu co? "spoko, jak widzisz nikt Cię nie zlinczuje, nawet zarobiłeś ode mnie łapkę w górę, za normalne podejście". I takich dyskusji wam wszystkim życzę, sprawiają, że wraca człowiekowi wiara w ludzi :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz